Andrzej Kolikowski – gangster, którego nazywano królem życia

Pershing Pruszków zdjęcia
Fot. Youtube/zrzut ekranu

Uwielbiał hazard, boks, imprezy, ale przede wszystkim pieniądze. Działalność w gangu stopniowo zamieniał na legalny biznes. Andrzej Kolikowski, zwany Pershingiem, chciał z gangstera przeobrazić się w przedsiębiorcę. Nie zdążył jednak w całości zrealizować swoich planów. 

Urodził się w 1954 r. w niewielkim Ołtarzewie w województwie mazowieckim. Skończył zawodówkę przy Ożarowskiej Fabryce Kabli i tam też dostał swoją pierwszą pracę. Potem zarabiał na życie jako kierowca, trenował też piłkę nożną i zapasy. Już jako gangster często podkreślał, że pochodził z ubogiej rodziny i do wszystkiego musiał dojść sam.

Andrzej Kolikowski w młodości
Fot. Youtube / zrzut ekranu

W latach 80. Kolikowski otworzył wspólnie z Wańką nielegalny dom gry, który przynosił bardzo duże dochody. Jednocześnie zaczął zajmować się odzyskiwaniem długów.

Andrzej Kolikowski w kasynie
Fot. Youtube / zrzut ekranu

Dzięki swoim interesom szybko nawiązał kontakty z innymi gangsterami. Wtedy też zaczęły się jego problemy z prawem. W 1994 r. Pershing stanął przed warszawskim sądem, ponieważ był oskarżony o wymuszenie. – Potem media wykreowały go na bandziora – mówił świadek koronny Jarosław Sokołowski w emitowanym w telewizji TVN dokumencie „Alfabet Mafii”.

Mimo pobytu w więzieniu Pershing stał się wpływową osobą. Obracał się w środowisku ówczesnych gwiazd i polityków. Utrzymywał kontakty m.in. z Ireneuszem Sekułą, Jackiem Dębskim czy Bogusławem Baksikiem. Jego przyjacielem był też najbardziej znany polski jasnowidz Krzysztof Jackowski.

Andrzej Kolikowski Pershing zdjęcia
Fot. Youtube/zrzut ekranu

Andrzej Kolikowski czerpał z życia, ile się dało. Lubił pokazywać się na imprezach w otoczeniu pięknych kobiet. Codziennie pojawiał się w kasynie hotelu Mariott, bo hazard był jego ulubioną rozrywką. Pershinga można było też spotkać na torze wyścigów konnych na Służewcu. Gangster był również stałym gościem nocnego klubu w warszawskim Hotelu Polonia. Zazwyczaj robił tam interesy, ale często też relaksował się i zamawiał indywidualny strip-tease.

Pershing Pruszków zdjęcia
Fot. Youtube/zrzut ekranu

Interesował się boksem, a w szczególności kibicował Andrzejowi Gołocie. Pershing znał boksera na długo przed rozpoczęciem jego kariery w USA. Zdaniem niektórych członków grupy pruszkowskiej Gołota był jego ochroniarzem. Sam bokser zaprzecza, choć nie ukrywa, że przyjaźnił się z Pershingiem. Kolikowski jeździł na wszystkie walki Gołoty. Podczas nich zawsze zasiadał w pierwszym rzędzie. Często miał ze sobą kwiaty, które po walce, niezależnie od wyniku, wręczał bokserowi. Do dziś nie wiadomo, w jaki sposób Pershing z taką łatwością otrzymywał wizy wjazdowe. Podejrzewano, że współpracuje z polską policją, a może nawet FBI.

Andrzej Kolikowski w USA
Fot. Youtube/zrzut ekranu

Boksem Pershing interesował się jednak na wiele lat przed sukcesami Gołoty. Odwiedzał warszawską halę gwardii, kiedy w Polsce nie było jeszcze zawodowców, a rywalizowano wyłącznie w tzw. boksie amatorskim.

Andrzej Kolikowski miał wielu wrogów. W latach 90. przeprowadzono trzy nieudane zamachy na jego życie. W jednym z nich ranny został ochroniarz gangstera o pseudonimie „Florek”. Kule dosięgły Pershinga 5 grudnia 1999 r. w Zakopanem. Za zbrodnię skazani zostali Ryszard Bogucki, który do dziś nie przyznaje się do tego czynu oraz Ryszard Niemczyk.

Świadkiem zabójstwa Pershinga była 21-letnia wówczas kochanka Pershinga, studentka marketingu ze Szczecina. To właśnie ona była z gangsterem na nartach w Zakopanem – w miejscu, które przez mafię uznawane było dotychczas za teren neutralny i tym samym taki, w którym nie powinno dochodzić do porachunków. Kiedy zabójcy zastrzelili Pershinga, studentka wyjęła z kieszeni jego spodni telefon i złamała kartę sim. Policja próbowała odtworzyć zapisane na niej numery telefonu.

Pomimo obecności wielu kobiet w życiu Pershinga najważniejszą z nich była córka Magda. Zawsze powtarzał, że jego dziecko będzie miało lepsze życie niż on sam. Magda studiowała hotelarstwo. Miesiąc przed śmiercią Andrzej Kolikowski zabrał córkę w podróż po Stanach Zjednoczonych. Nocowali w luksusowych hotelach m.in. w Las Vegas. Pershing chciał kupić córce pensjonat na Mazurach, aby nauczyła się prowadzić własny biznes. Nie zdążył. Tak samo jak zalegalizować wszystkich swoich biznesów do czego stopniowo zmierzał.

Pershing nazywany był królem życia
Fot. Youtube/zrzut ekranu

 

Andrzej Kolikowski ze znajomą
Fot. Youtube / zrzut ekranu

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here