10 najbardziej irytujących zachowań w sklepach odzieżowych

Zapomniane dodatki
Fot. Ted Baker

To przez nie wiele osób woli robić zakupy przez internet. Co najbardziej wkurza klientów w stacjonarnych sklepach odzieżowych?

1. Promowanie rzeczy, które są niedostępne w sprzedaży

Spacerujesz alejką w centrum handlowym. Twoją uwagę przyciąga witryna, gdzie widzisz ładną koszulę na manekinie. Wchodzisz do sklepu i mówisz sprzedawcy, że chciałbyś przymierzyć ten produkt. – To artykuł pokazowy, nie na sprzedaż – odpowiada pracownik. Witryna przyciąga, bo mężczyźni są wzrokowcami. Dlatego nadal dziwimy się, że są sklepy, które promują ubrania nieprzeznaczone do sprzedaży. Wyobrażacie sobie sklep internetowy, gdzie po kliknięciu „kup teraz” otrzymalibyście informację, że produkt jest tylko pokazowy?

2. Bezcenne ubrania

Pozaklejane metki lub ukryte tak, że klientowi ciężko je znaleźć. Czasem ceny nie ma wcale. A przecież nie każdy lubi pytać sprzedawcę, ile kosztuje dana rzecz.

3. Zdrobnienia

– Proszę przymierzyć te spodenki. I jak marynareczka? Mężczyźni lubią, jak sprzedawcy są mili. Ale bez przesady, obsługa nie musi się zwracać do nich jak do dzieci.

4. Wypychanie towaru, którego nikt nie chce kupić

– Szuka pan garnituru? Proponuję czarny – jest bardzo stylowy i uniwersalny. W sam raz dla takiego przystojnego mężczyzny. Nikt nie lubi, kiedy wciska mu się kit. Niestety plany sprzedażowe w poszczególnych sklepach powodują, że sprzedawcy często są zmuszeni wykorzystać wszelkie metody, które doprowadzą do realizacji celu.

5. Nie przyjmujemy zwrotów

Wiemy, że nie jest to obowiązek. Ale przyznacie miło robi się zakupy w internecie, kiedy mamy świadomość, że możemy zwrócić towar w określonym czasie. Tymczasem wciąż niewiele polskich sklepów stacjonarnych promuje bezstresowe zakupy. Mężczyźni często nie potrafią sami podjąć ostatecznej decyzji. Radzą się wówczas partnerki, córki czy kolegi. Naprawdę musimy ich wszystkich zabierać do sklepu?

6. Na pewno u nas nic nie kupisz

Bardzo częsta sytuacja zarówno w ekskluzywnych butikach, jak i sklepach ze średniej półki. Sprzedawca na podstawie wyglądu, wieku czy własnych przekonań nie obsługuje klienta, bo uważa, że nie stać go na rzeczy znajdujące się w sklepie. Zwykle obsługa popełnia błąd, a klient widząc brak zainteresowania ze strony pracowników opuszcza punkt sprzedaży. W jednym z wywiadów Kuba Wojewódzki opowiadał, że kiedy jeszcze nie był tak znany, odwiedzał ekskluzywne, jak na tamte czasy, polskie butiki. Jako że już wtedy preferował styl casualowy, czuł niechęć ze strony sprzedawców, choć dysponował sporą ilością gotówki. Tu sprawdza się stara zasada – nie oceniaj po wyglądzie.

7. Nie dajemy koszul do zmierzenia, bo się brudzą

Tekst, który z miejsca obraża klientów. Sugeruje, że odwiedzający sklep nie dbają o higienę. Bardziej inteligentni sprzedawcy, którzy chcą ukryć swoje lenistwo, próbują wmówić klientom, że rozmiarówka jest standardowa, dlatego nie warto mierzyć produktu.

8. Brak wiedzy

Sprzedawca w oficjalnym butiku nie znający historii marki? Zdarza się. Brak umiejętności dobrania odpowiedniego rozmiaru lub zarekomendowania ubrań na specjalną okazję? To akurat codzienność. Niskie zarobki i duża rotacja w sklepach sprawiają, że często znaleźć tam fachowców, którzy śledzą trendy i potrafią doradzić.

9. Błąd systemu

Spodobały ci się spodnie, ale zauważasz, że są za małe. Pytasz sprzedawcy, czy w sklepie dostępny jest inny rozmiar. Pracownik szuka w systemie i okazuje się, że jest dostępna jedna sztuka. Zaczynają się poszukiwania – najpierw na wieszakach, potem w przymierzalni, następnie w magazynie. Czekasz kilkanaście minut i otrzymujesz informację, że to musiał być jakiś błąd. Spodni nigdzie nie ma.

10. Czy mogę panu pomóc?

Slogan nudny oraz irytujący. Nie chodzi, żeby w ogóle nie pomagać klientom, ale po kilkunastu sekundach od wejścia mężczyzna może poczuć się osaczony. Dajcie czas, aby klient się rozejrzał. Nie traktujcie go na wejściu jak potencjalnego złodzieja.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here